Recenzja Star Ocean: The Divine Force

Sześć lat po Star Ocean: Integrity and Faithlessness rozczarowali fanów science fiction JRPG, takich jak ja, pod wieloma względami Star Ocean: The Divine Force wydaje się być od dawna spóźnionym powrotem do formy. Jego odnowiona walka jest świetną zabawą, tchnie nowe życie w system, który z pewnością skorzysta na tym, że ewoluuje nieco z czasem. Niestety, inne obszary pozostają w stagnacji, takie jak nijaki wygląd i okropny interfejs użytkownika. Ale szanowana historia wypełniona sympatycznymi postaciami sprawia, że ​​jest to kontynuacja, dla której nadal cieszę się, że popłynęłam przez gwiazdy.

The Divine Force opowiada samodzielną historię, która nie jest bezpośrednio związana z żadną inną grą Star Ocean, ale zawiera sporo odniesień do przeszłych wydarzeń i postaci, które były satysfakcjonujące za złapanie jako weteran serii. Ta szczególna historia opowiada o bystrym, młodym kosmicznym handlarzu z naprawdę kiepską fryzurą o imieniu Ray, który ląduje na zacofanej, średniowiecznej planecie Aster IV. Tam spotyka Laetitię, pierwszorzędną i prawowitą księżniczkę królestwa Aucerius, i zgadza się pomóc jej w odparciu pobliskiego imperium w zamian za pomoc w odnalezieniu zaginionych członków załogi. Podobało mi się, że historia zaczyna się na mniejszą skalę, niż można by się spodziewać po kosmicznej przygodzie, ale od tego momentu wszystko rośnie imponująco, ponieważ konflikty na tej zacofanej planecie mają astronomiczne konsekwencje, które sięgają poza gwiazdy.

Jednym fajnym akcentem jest to, że możesz wybrać między podążaniem za Rayem lub Laeticią jako główną postacią, z kilkoma przypadkami, w których się rozdzielają i widzisz, co dzieje się z wybraną stroną. Tak czy inaczej, będziesz mógł dobrze śledzić całą historię, ale są pewne pomniejsze momenty, które nie będą miały większego sensu bez wiedzy, co stało się z drugą stroną. Na przykład wybrałem trasę Raya i w pewnym momencie była mowa o zaaranżowanym małżeństwie między dwoma narodami, dla którego nie miałem absolutnie żadnego kontekstu. Gdybym jednak wybrał Laeticię, zrozumiałbym rozmowę, ale potencjalnie przegapiłbym coś innego. To interesująca mechanika narracyjna, która zachęca do powrotu na drugą rozgrywkę z mniej więcej 30-40 godzinnej kampanii, choć nie wystarczy, aby nadrobić brakującą opcję Nowa Gra Plus. Chciałbym zobaczyć wydarzenia z historii, które przegapiłem w Laeticii, ale niemożność przeniesienia poziomów, umiejętności i sprzętu mojej drużyny jest naprawdę zniechęcająca.

Impreza gwiazd

Obsada postaci z Divine Force to żywa grupa, która składa się zarówno z mieszkańców Aster IV, jak i spoza planet. Dynamika między twoją główną drużyną jest szczególnie fascynująca, ponieważ połowa z nich pochodzi z cywilizacji, która jeszcze nie odkryła pojęcia grawitacji, podczas gdy druga połowa zna napędy warp, które pozwalają statkom kosmicznym podróżować lata świetlne. Rezultatem jest wiele zabawnych i nieoczekiwanych momentów, na przykład gdy grupa próbuje znaleźć lekarstwo na chorobę, która pustoszy populację Aster IV. Robotyczna, ale zaskakująco troskliwa pierwsza komendantka Raya, Elena, jest w stanie stworzyć antidotum na podstawie kilku próbek spadających ptaków, ale wiąże się to również z nauczeniem Laeticii i jej przyjaciół koncepcji bakterii.

Możesz również dowiedzieć się więcej o każdej postaci poprzez prywatne wydarzenia, które są uroczymi migawkami, które uruchamiasz, rozmawiając z członkami swojej drużyny, gdy są rozproszeni po różnych miastach świata. Prywatne wydarzenia pokazują wiele osobowości i dziwactw bohatera i dają im szansę na rozmowę o czymś więcej niż tylko o wydarzeniach z głównego wątku. W szczególności bardzo podobało mi się poznawanie rycerskiego opiekuna Laeticii, Alairda Bergholma, i jego zamiłowania do słodyczy – kocha je, ale trzyma to w tajemnicy, ponieważ uważa, że ​​to niestosowne dla rycerza.

Jednak problem z wydarzeniami prywatnymi polega na tym, że bardzo trudno je znaleźć. Podobnie jak w poprzednich grach, wydarzenia prywatne są dość dobrze ukryte i musisz starać się je wywęszyć, bez ikon lub wskaźników informujących, kiedy pojawi się nowe. Nienawidziłem marnować tyle czasu na szybkie podróżowanie do innych miast, bieganie po nich i rozmawianie ze wszystkimi członkami mojej drużyny w nadziei na wywołanie wydarzenia prywatnego. Rozmowy były ogólnie opłacalne, gdy je znalazłem, ale chciałbym, aby ta funkcja była bardziej wydajna.

Rozczarowujące jest również to, że animacje postaci i twarzy nie pasują do skądinąd pięknego otoczenia, w którym je znajdziesz. Postaci mają ten porcelanowy wygląd, który zawsze wydaje się trochę niechcący przerażający. Stanowi to wyraźny kontrast ze wspaniałą dwuwymiarową grafiką postaci Akiry Yasudy, która pojawia się głównie w materiałach promocyjnych i grafice pudełkowej. Prawie nic z tego nie jest w samej grze, co jest szczerze mylące – czyste linie i ostre, realistyczne szczegóły w oczach i ustach są tak estetyczne, że zastanawiałem się, jak modele 3D mogą wyglądać tak kiepsko. porównanie.

Walka rozwinęła się

Poprzedni system walki Star Ocean został prawie całkowicie przebudowany w The Divine Force i został dopracowany na lepsze. Tutaj gra jest bardzo podobna do gry JRPG z walką akcji, takiej jak Tales of Graces z 2009 roku, która wyprzedziła swoje czasy, oferując szeroką gamę błyskotliwych umiejętności do Twojej dyspozycji. Divine Force pozwala ci przypisać maksymalnie trzy umiejętności bojowe do każdego przycisku twarzy w kolejności sekwencyjnej, a trzykrotne naciśnięcie przycisku podczas walki spowoduje wykonanie wszystkich trzech ruchów w kolejności, w jakiej je wymieniłeś. Ten nowy system jest znacznie bardziej elastyczny i płynny, zwłaszcza w porównaniu z poprzednimi grami – wcześniej można było ustawić tylko kilka umiejętności dzięki staremu systemowi punktów pojemności, w wyniku czego spamowałeś te same dwie do czterech umiejętności w bitwie . Ale teraz ten problem całkowicie zniknął, a duży wybór różnych umiejętności bojowych, które można wyposażyć, zapobiegnie przestarzałym bitwom. (Wspomaga to również doskonała ścieżka dźwiękowa z gitarami elektrycznymi Ray’a z motywem bitwy, dzięki czemu walki są jeszcze bardziej ekscytujące.)

Jednak prawdziwym zmieniaczem gry jest system DUMA, nazwany na cześć robota-towarzysza imprezy. Dzięki DUMA członek drużyny, którego kontrolujesz, będzie w stanie powalić wroga i zniwelować dzielącą go lukę z dużą prędkością. Możesz nawet zmienić kierunek, gdy się spieszysz, a jeśli odwrócisz się od celu, aktywujesz Blindside – funkcję powrotu wprowadzoną w Star Ocean: The Last Hope. Blindsides są równie potężne, co zabawne, chwilowo paraliżując wrogów i pozwalając całej twojej drużynie wyć na nich. I chociaż DUMA dodaje dużo adrenaliny i rozpędu do walki, może być również używana defensywnie. Na przykład, możesz wymienić swoją zdolność pośpiechu, aby zamiast tego pozwolić DUMA zmniejszyć ilość obrażeń otrzymywanych przez twoją drużynę. Możliwość przełączania się między trybami w locie sprawia, że ​​bitwy są bardziej dynamiczne i ekscytujące.

DUMA jest nieoceniona nie tylko podczas walki, ale odgrywa również rolę poza walką. Możesz użyć DUMA jako swego rodzaju plecaka odrzutowego, który pomoże ci wspinać się na budynki w mieście lub w góry na pustyni. W ten sposób możesz znaleźć ukryte fioletowe klejnoty, które są zabawnymi przedmiotami kolekcjonerskimi, które pomagają ulepszyć różne umiejętności DUMY. Ta półotwarta eksploracja świata wydaje się naturalna podczas lotu DUMA, ale krajobrazy są również nieco puste i pozbawione charakteru. Ogromne środowiska mają wiele otwartych pól, ale wydają się duże tylko dlatego, że są duże. Nie ma dużych zmian w elewacji, a pola są w większości płaskie, bez widocznych punktów orientacyjnych. Przynajmniej środowiska i skyboksy mogą wyglądać pięknie, ale układ każdego obszaru nie dorównuje temu, co gra taka jak imponująca Xenoblade Chronicles 3 pokazała na Switchu na początku tego roku.

Ogromne środowiska są duże tylko po to, by być duże.


Nawet menu nie jest przyjemne dla oka. Przywitają Cię nudne i nudne czarne skrzynki na ekranie członków drużyny. Co gorsza, za każdym razem, gdy najedziesz kursorem na postać, zamiast tych pięknych portretów 2D zobaczysz przeciętny jej model 3D. Pomimo wszystkich błędów Integrity and Faithlessness, jednym aspektem, który się udało, było menu, które przedstawiało gigantyczną grafikę 2D członków drużyny wokół nich, bardzo podobną do menu Tales of Arise. Szkoda, że ​​Boska Siła nie próbowała naśladować tego stylu.

Być może, co zaskakujące, największym przestępcą, jeśli chodzi o menu, jest tak naprawdę rozmiar czcionki. Szczerze mówiąc, to najmniejsza czcionka, jaką ostatnio musiałem przeczytać w grze, i dosłownie musiałem zmrużyć oczy, aby czytelnie przeczytać podpisy, instrukcje i opisy umiejętności. Większość gier w dzisiejszych czasach ma możliwość zwiększania rozmiaru czcionki, ale Boska Siła nie. Naprawdę mam nadzieję, że Square Enix naprawi ten problem w łatce popremierowej, ponieważ jest to naprawdę denerwujące i brak nawet najbardziej podstawowych dostosowań dostępności jest nie do przyjęcia.

To powiedziawszy, problemy z interfejsem nie są tak złe, że nie mogę się doczekać, aby zoptymalizować sprzęt mojej drużyny pod kątem treści po napisach, z których znane są gry Star Ocean. Każda postać ma specyficzny talent do tworzenia przedmiotów, taki jak naturalne powinowactwo Raya do Smithery do tworzenia broni i umiejętności mieszania Laeticii do robienia mikstur. Proces jest prosty i łatwy do zrozumienia – na przykład połączenie dwóch jagód tworzy miksturę jagodową – dzięki czemu proces nie jest uciążliwy. Maksymalne wykorzystanie tego rzemiosła podczas zwykłej kampanii nie jest kluczowe, ale wiem, że będę musiał poświęcić trochę czasu na opanowanie systemu, jeśli chcę być odpowiednio przygotowany do najtrudniejszych walk, jakie Boska Siła ma do zaoferowania.

Leave a Comment