Po katastrofie Halloween w Seulu Koreańczycy kwestionują gotowość władz

Komentarz

SEOUL — Młoda kobieta po raz pierwszy poczuła się zmiażdżona przez stłoczony tłum powoli przepychający się przez wąską uliczkę w stolicy Korei Południowej, gdzie w sobotni wieczór bawiła się na Halloween.

Potem ucisk stał się bardziej przygniatający i wkrótce ich ciała były przyciśnięte do niej tak mocno, że jej stopy nie dotykały już ziemi. 23-latka następnie pamięta, że ​​była w tłumie, jej płuca spłaszczały się, a nogi drętwiały, gdy wzięła płytki oddech. Pamięta ludzi krzyczących o pomoc, a potem milknących, gdy ciała wokół niej zwiotczały.

„Pomyślałam:„ OK, będę następna ”- powiedziała Juliana Velandia Santaella, studentka medycyny z Meksyku, którą wyciągnął z tłumu mężczyzna stojący w pobliżu. „Naprawdę myślałem, że umrę.

W niedzielę te szalone chwile zastąpiła procesja żałobników przynoszących na miejsce białe kwiaty i świece, wraz z pytaniami o to, jak uroczystość może przerodzić się w panikę, która zabiła co najmniej 153 osoby w jednej z najgorszych katastrof. tego rodzaju w najnowszej historii.

Gdy z całego świata napłynęły kondolencje, urzędnicy z Korei Południowej powiedzieli w niedzielę, że zidentyfikowali prawie wszystkie ofiary, w tym 20 obcokrajowców z 10 różnych krajów, w tym dwóch ze Stanów Zjednoczonych, z których jedna miała 20 lat. . studentka college’u z Marietta w stanie Georgia, która spędziła semestr za granicą. Inni pochodzili z Iranu, Norwegii, Uzbekistanu i Chin. Reszta to głównie młodzi Koreańczycy w wieku 20 i 30 lat, którzy tłoczyli się w wąskich uliczkach historycznej dzielnicy nocnego życia znanej jako Itaewon, według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Bezpieczeństwa Korei Południowej.

Wśród pytań zadawanych przez Koreańczyków po katastrofie jest to, dlaczego urzędnicy ds. bezpieczeństwa publicznego nie przewidzieli potrzeby zarządzania tłumami dziesiątek tysięcy imprezowiczów, których oczekuje się na szalenie popularne święto Halloween.

„Tyle ciał”: świadkowie z Seulu wspominają noc Halloween z prawdziwego horroru

Zaledwie dwa dni wcześniej okoliczna dzielnica Yongsan wprowadziła środki bezpieczeństwa, które obejmowały zapobieganie koronawirusowi, czystość ulic, kontrole bezpieczeństwa restauracji i represje przeciwko potencjalnemu używaniu narkotyków.

W planach gminy brakowało przygotowań do poradzenia sobie z oczekiwanym dziennym tłumem około 100 000 osób – i potencjałem takiego tłumu na wąskich uliczkach i zaułkach, które doprowadziłyby do duszącego przeludnienia.

Aleja na wzgórzu wypełniła się ludźmi w sobotni wieczór. Było tak zapełnione, że utworzyło kaskadę, gdy ludzie upadli na szczycie wzgórza. Według świadków, z którymi rozmawiały media południowokoreańskie, wiele osób pod wzgórzem skandowało „przestań pchać, przestań pchać”.

Jak twierdzą eksperci, nadzór uwydatnił ograniczenia krajowej polityki regulującej masowe zgromadzenia w miejscach publicznych. Chociaż szczegółowe protokoły bezpieczeństwa są wymagane w przypadku oficjalnych wydarzeń, takich jak festiwale, te same metody zapobiegania katastrofom nie mają zastosowania w przestrzeniach publicznych, w których oczekuje się nieformalnego gromadzenia się dużych tłumów, pozostawiając protokoły bezpieczeństwa niejednoznaczne bez wyraźnego mandatu.

Dokładna przyczyna tłumu jest badana.

Eksperci twierdzą, że tłum w Seulu pokazuje luki w koreańskich przepisach bezpieczeństwa

Mehdi Moussaïd, badacz zachowań tłumu w Instytucie Rozwoju Człowieka im. Maxa Plancka, powiedział, że stosunkowo spontaniczny charakter wydarzenia – nie ma biletów ani kontrolowanych wejść i wyjść – pogorszył katastrofę.

Obejrzał publicznie dostępne filmy z paniki i „widział to, co zwykle widzę w tego typu wypadkach — było dużo ludzi, zbyt wiele osób w stosunku do dostępnej przestrzeni. [This is] mierzona gęstością, czyli liczbą osób na metr kwadratowy.”

W tym przypadku, podobnie jak w innych, które badał, uważa, że ​​na metr kwadratowy przypadało od ośmiu do dziesięciu osób.

„Na tym poziomie gęstości nie jest zaskoczeniem, że kilka pierwszych osób zaczyna tracić przytomność, ponieważ są zbyt ciasni i nie mogą już oddychać” – powiedział. „A jeśli to się utrzyma, a tak się stało, wszyscy ludzie w tej strefie nie będą już mieli wystarczającej ilości tlenu, nawet jeśli zemdleją, i będą umierać jeden po drugim.

Dodał, że tłok w Seulu różni się od tego na festiwalach muzycznych czy religijnych pielgrzymkach, ponieważ ludzie są „w mieście i nie jest to zaplanowane wydarzenie z biletami, aby rozpędzić tłum”. Nie wiemy, na którą ulicę pójdą ludzie.

Aleja Itaewon w centrum sobotniej paniki również wydawała się niebezpieczna poprzedniego wieczoru, gdy tłumy kołysały się na boki w ciasnym korytarzu, gdy ich ciężar przesuwał się jeden na drugim, powiedział jeden z imprezowiczów.

29-letnia Hayley Johnson, która powiedziała, że ​​wyszła w piątek wieczorem, aby chłonąć atmosferę, wspomina, że ​​tłumy były „do opanowania”, dopóki nie dotarła do dwóch słynnych klubów, Fountain i Atelier, które znajdują się zaledwie kilka kroków od alejki, w której znajduje się Incydent przydarzył się tłumowi.

Kiedy dotarła do wąskiej alejki, „było to tylko ciało w ciało”, powiedziała. „Widziałbyś ludzi pochylających się z boku na bok za tobą”. To naprawdę przestraszyło mnie i mojego przyjaciela”.

Wydarzenie można opisać jako panikę lub falę tłumu, ale nie panikę, powiedział G. Keith Still, profesor wizytujący nauki o tłumie na Uniwersytecie w Suffolk w Anglii. Zmiażdżenie lub fala ma miejsce, gdy ludzie gromadzą się w ograniczonej przestrzeni, a ruch, taki jak pchnięcie, powoduje przewrócenie się tłumu. Pośpiech oznacza, że ​​ludzie mają przestrzeń do ucieczki, co nie miało miejsca w Itaewon, powiedział.

Im więcej ludzi jest w tłumie, tym większa siła ściskania tłumu. „Cały tłum przewraca się jak jeden, a jeśli jesteś w ograniczonej przestrzeni, ludzie nie mogą się podnieść” – powiedział Still.

Bezpośrednio po katastrofie ciała zostały ułożone na ulicach, gdy przechodnie gorączkowo usiłowali wykonać resuscytację krążeniowo-oddechową, naciągając koszule na twarze, aby zaznaczyć, że ich wysiłki nie powiodły się. Materiał wideo zrecenzowany przez „Washington Post” pokazuje policjantów biegnących na miejsce zdarzenia, mężczyznę leczonego defibrylatorem oraz ciało kobiety pokryte ubraniem, z którego na boku zbiera się krew. Inni leżeli nieruchomo z otwartymi ustami.

„To było niemal postapokaliptyczne. Byli prawie wszyscy cywile, żaden personel medyczny nie próbował ratować tych ludzi” – powiedział pracownik techniczny Yoon-sung Park, który pomagał przenosić rannych na bezpieczniejszy teren do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. „Ludzie leżeli przez całą drogę, około pół mili” – dodał, wskazując na główną ulicę targową Itaewon, gdzie ratownicy nosili zakryte zwłoki do karetek pogotowia. „Było tak wiele ciał.

Joshua i Angela Smith, rodzeństwo z Florydy, wyjrzeli z okna swojego pokoju hotelowego na dziewiątym piętrze w sobotę wieczorem, obserwując, jak w zaułku rozwija się katastrofa. Joshua widział sanitariuszy używających pompek ręcznych, aby podać tlen trzem ofiarom, gdy zostały zabrane do karetek pogotowia i zobaczył czwarty wózek przewożący ciało w torbie. Angela Smith usłyszała krzyki dochodzące z zaułka.

„To było okropne, okropne widzieć” – powiedział Joshua.

Policja przyprowadziła do zaułka 31-letnią lekarkę z Florydy, Sophię Akhiyat, aby pomóc, jak powiedziała, opisując „masę ludzi” na szczycie wąskiej alejki, która blokowała wjazd karetek pogotowia.

„Myślę, że ci ludzie, myślę, że większość z nich była bliska śmierci lub umarła, zanim im pomagaliśmy” – powiedziała.

Prezydent Korei Południowej Yoon Suk-yeol odwiedził scenę w niedzielę, ulice są teraz zablokowane policyjną taśmą i zaśmiecone maskami na Halloween i plastikowymi wiaderkami z cukierkami. Naród ogłosił okres żałoby narodowej do 5 listopada, z flagami powiewającymi do połowy masztu na budynkach federalnych.

Michelle Ye Hee Lee i Kelly Kasulis Cho relacjonują z Seulu; Stephanie McCrummen i Praveena Somasundaram z Waszyngtonu; i Annabelle Timsit z Londynu.

Leave a Comment