Meksykańska ocalała z mafii w Seulu obawiała się, że umrze w Itaewon

Komentarz

Juliana Velandia Santaella sfotografowała młode kobiety przebrane za banany, hot dogi i frytki na ulicach Itaewon o 22:08 w sobotni wieczór. Potem postanowiła wrócić do domu i zejść wąską uliczką, gdzie ledwo uniknęła śmierci.

23-letni student medycyny z Meksyku zaczął czuć się uwięziony przez tłum, który powoli spychał setki osób w dół wzgórza w alejce, w centrum katastrofy, w której zginęło co najmniej 154 osób, a 149 zostało rannych. Jej obrażenia, które wysłały ją na pogotowie i nadal ją osłabiają, pokazują, co może się stać w niebezpiecznym tłumie.

Velandia została oddzielona od swojej przyjaciółki, 21-letniej Carolina Cano z Meksyku i zaczęła odczuwać przygniatający ją ciężar cudzych ciał. „W pewnym momencie moje stopy nie dotykały już ziemi” – powiedziała. „Nade mną był nieprzytomny mężczyzna, który wpływał na mój oddech.

Velandia skoncentrowała się na płytkim wdechu przez usta, gdy jej płuca zaczęły sprawiać wrażenie spłaszczonych. Ludzie wokół niej krzyczeli o pomoc lub dzwonili na policję, powiedziała, ale potem stopniowo ucichła, gdy ich ciała zwiotczały nad i pod nią. Pamiętała, że ​​uwięziona w tłumie ludzi, tylko jej szyja mogła się swobodnie poruszać, podczas gdy reszta jej ciała była ograniczona.

„Pomyślałem: ‘Dobrze, będę następny’. Naprawdę myślałam, że umrę” – powiedziała. „Byłem całkowicie sparaliżowany. W pewnym momencie nie czułem nóg. Nie mogłem nawet poruszać palcami u nóg”.

Była tak zablokowana, że ​​nie czuła części swojego ciała, dopóki młody mężczyzna stojący na podwyższonej półce nie chwycił jej za ramiona i wyciągnął z tłumu. Powiedziała, że ​​była wtedy w stanie spojrzeć na swój telefon i zobaczyła, że ​​jest 22:57

Po kilku minutach czucie zaczęło wracać do jej nóg. Nawet wtedy „było tak wiele nieprzytomnych ciał na podłodze, że nie mogłam nawet chodzić” – powiedziała.

Udało jej się wrócić do domu, ale w niedzielę dostała gorączki i spędziła cztery godziny na izbie przyjęć przy ul. Mary’s Hospital na Katolickim Uniwersytecie Korei, gdzie zdiagnozowano u niej rabdomiolizę, zagrażającą życiu chorobę obejmującą mięśnie. uraz i martwica, gdy komórki – w przypadku Velandii w nodze – zaczynają obumierać. The tkanka mięśniowa uwalnia do krwi białka i elektrolity i może uszkodzić serce lub nerki lub spowodować trwałe kalectwo lub śmierć. W piątek lekarze sprawdzą jej nerki pod kątem uszkodzeń. W poniedziałek ze swojego pokoju w akademiku powiedziała, że ​​ból się pogorszył. Jedna noga jest opuchnięta i fioletowa i nie może postawić całej stopy na ziemi podczas chodzenia.

Nawet teraz boli ją klatka piersiowa, gdy oddycha zbyt głęboko.

Ali Asgary, ekspert ds. zarządzania katastrofami i sytuacjami kryzysowymi na Uniwersytecie York w Kanadzie, powiedział, że katastrofy tłumu są skomplikowane i nie są dobrze rozumiane.

„Obrażenia i ofiary śmiertelne w takich sytuacjach mogą być spowodowane kombinacją współpracujących czynników” – powiedział w e-mailu. Czynniki te obejmują gęstość zaludnienia, grubość ścian, nierówny teren lub wąską przestrzeń – dodał.

Oto, co powoduje, że tłum miażdży jak ten śmiertelny w Seulu

Inni eksperci ds. bezpieczeństwa zgłaszali restrykcyjne uduszenie, urazy głowy i złamania żeber jako możliwe przyczyny obrażeń lub śmierci w tłumie. A trudności, jakie władze często mają z ewakuacją rannych lub zapewnieniem szybkiej opieki medycznej, mogą pogorszyć sytuację, twierdzi Rohini Haar, lekarz medycyny ratunkowej, który wykłada na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley’s School of Public Health. „Niestety, kiedy zaczyna się sympatia, trudno jest przestać.

Według Velandii, wiele osób próbowało przenieść ciała, aby oczyścić ziemię, aby wykonać resuscytację krążeniowo-oddechową, kiedy uciekła z tłumu późną sobotnią noc. Powiedziała, że ​​niektórzy ludzie, którzy wyglądali na bez życia, mieli wymiociny w ustach i wokół siebie, co wskazuje, że się udusili.

Znalazła swojego przyjaciela Cano, który pożyczył czyjś telefon komórkowy, żeby do niej zadzwonić. Spotkali się przed Itaewon Station, miejscem, w którym tak wielu imprezowiczów zaczęło swoją noc Halloween.

„Dużo się przytulaliśmy i płakaliśmy, kiedy się widzieliśmy, ponieważ naprawdę myśleliśmy, że ten drugi nie żyje” – powiedział Velandia. „To cud, że naprawdę żyjemy.

Leave a Comment