Jak jedna trzecia wszystkich ryb złowionych w oceanie zamienia się w coś, czego nikt nie je

Łódź rybacka otoczona rybami. (Fábio Nascimento/The Outlaw Ocean Project, 2019, Gambia)

W oceanach kończą się ryby. Aby spowolnić ten problem, ekolodzy opowiedzieli się za hodowlą ryb lub akwakulturą. Miało to być rozwiązanie, ale okazało się, że jest problemem samym w sobie. Ta branża stała się zbyt duża i zbyt głodna. Aby szybciej dokarmiać hodowane ryby, zaczęli karmić je wysokobiałkowymi granulkami zwanymi mączką rybną, zrobionymi z ogromnych ilości ryb złowionych w morzu i rozdrobnionych na proszek. Obecnie ponad 30% wszystkich organizmów morskich wydobytych z morza przeznacza się na karmienie innych ryb lądowych.

Aby zbadać tę sytuację do góry nogami, Projekt Oceanu Banitóworganizacja dziennikarska non-profit z siedzibą w Waszyngtonie udała się do Afryki Zachodniej, aby obserwować wybrzeże, gdzie setki chińskich i innych łodzi rybackich łowi w poszukiwaniu mączki rybnej, tworząc kratery w lokalnych zapasach żywności i zanieczyszczając wybrzeże.

Piąty odcinek podcastu „The Outlaw Ocean” z CBC Podcasts i LA Times omawia mączkę rybną – którą praktycznie wszyscy jedzą, nie wiedząc o tym. — i tragiczne konsekwencje, jakie przyniosła w najmniejszym kraju kontynentalnej Afryki, Gambii. Posłuchaj tego tutaj:

Gunjur, miasto liczące około 15 000 mieszkańców, leży na atlantyckim wybrzeżu południowej Gambii, najmniejszego kraju kontynentalnej Afryki. Wiosną 2017 roku białe piaszczyste plaże miasta tętniły życiem. Rybacy kierowali długie, jaskrawo pomalowane drewniane czółna, zwane pirogami, do brzegu, gdzie nieśli wciąż miotający się połów kobietom czekającym na brzegu. Ryby zabierano na pobliskie targowiska w zardzewiałych metalowych kołach lub w koszach zapakowanych na głowy. Mali chłopcy grali w piłkę, a turyści przyglądali się z leżaków. O zmierzchu plaża została usiana ogniem. Były lekcje gry na perkusji i gry chóralne; mężczyźni z naoliwionymi piersiami mocowali się w tradycyjnych meczach.

Ale zaledwie pięć minut w głąb lądu było spokojniejszą scenerią – rezerwat przyrody znany jako Bolong Fenyo, mający chronić 790 akrów plaży, bagna namorzynowe, mokradła i sawanny, a także wydłużoną lagunę. Cud bioróżnorodności, rezerwat ten był integralną częścią ekologicznego i ekonomicznego zdrowia południowej Gambii; przyciąga co roku setki obserwatorów ptaków i innych turystów.

Ale rankiem 22 maja 2017 r. społeczność Gunjur obudziła się i stwierdziła, że ​​laguna Bolong Fenyo w ciągu nocy zmieniła się w mętny szkarłat. Na powierzchni pływały martwe ryby. Niektórzy mieszkańcy zastanawiali się, czy ta apokaliptyczna scena była znakiem dostarczonym krwią. Bardziej prawdopodobne, że pchły wodne w lagunie zmieniły kolor na czerwony w odpowiedzi na nagłe zmiany pH lub poziomu tlenu. Wkrótce pojawiły się doniesienia, że ​​wiele ptaków w okolicy nie gniazduje już w pobliżu laguny.

Szerokie ujęcie kobiety i mężczyzny starannie sortującego martwe ryby pod dachem z widokiem na brzeg.

Ludzie sortują martwe ryby. (Fábio Nascimento/The Outlaw Ocean Project, 2019, Gambia)

Miejscowy mikrobiolog stwierdził, że wody zawierały dwa razy więcej arsenu i 40 razy więcej fosforanów i azotanów uważanych za bezpieczne. Zanieczyszczenie na tych poziomach może mieć tylko jedno źródło: nielegalnie wyrzucane odpady z chińskiego zakładu przetwórstwa rybnego o nazwie Złoty Ołów, który działa na skraju rezerwatu.

Złoty Ołów, podobnie jak inne fabryki, został szybko zbudowany, aby sprostać wybuchowemu światowemu popytowi na mączkę rybną, która jest eksportowana do Stanów Zjednoczonych, Europy i Azji do wykorzystania w akwakulturze. Afryka Zachodnia jest jednym z najszybciej rozwijających się producentów na świecie: ponad 50 zakładów przetwórczych działa na wybrzeżach Mauretanii, Senegalu, Gwinei Bissau i Gambii. A ilość spożywanych ryb jest ogromna. Tylko jedna gambijska roślina otrzymuje rocznie ponad 7500 ton ryb, głównie lokalnego rodzaju aloza, znanego jako bongo – srebrzysta ryba o długości około dziesięciu cali.

Zdjęcia lotnicze liści, cieków wodnych i fabryki.

Roślina mączki rybnej. (Fábio Nascimento/The Outlaw Ocean Project, 2019, Gambia)

Mieszkańcom Gunjur powiedziano, że Złoty Ołów przyniesie pracę, targ rybny i nowo wybrukowaną trzymilową drogę. W rzeczywistości gnijący zapach elektrowni zamknął dobrze prosperujący hotel przy plaży, lokalny targ rybny kurczy się, a kręta, wyboista droga stanowi zagrożenie zarówno dla mieszkańców, jak i turystów.

Dla lokalnych rybaków, z których większość zarzuca sieci ręcznie z pirog napędzanych małymi silnikami zaburtowymi, rozwój akwakultury zmienił ich warunki pracy. Setki legalnych i nielegalnych zagranicznych statków rybackich, w tym trawlery przemysłowe i sejnery, zaczęły przecinać wody u wybrzeży Gambii, dziesiątkując zasoby rybne regionu i zagrażając lokalnym źródłom utrzymania. Lokalny rybak sprzedający swój połów na targu Tanji na północ od Gunjur powiedział, że dwie dekady temu bongo było tak obfite, że czasami było rozdawane za darmo. Ale cena ryb poszybowała w górę w ostatnich latach i dla wielu Gambijczyków, z których połowa żyje w ubóstwie, bongo to teraz więcej, niż mogą sobie na to pozwolić.

Gambia eksportuje dziś większość swojej mączki rybnej do Chin i Norwegii, gdzie dostarcza bogatej i taniej dostawy łososia hodowlanego do spożycia w Europie i Ameryce. Tymczasem ryby, na których polegają sami Gambijczycy, szybko znikają.

(Reżyserem jest Ian Urbina Projekt Oceanu Banitóworganizacja dziennikarska non-profit z siedzibą w Waszyngtonie, która koncentruje się na kwestiach ochrony środowiska i praw człowieka na morzu na całym świecie.)

Leave a Comment