Barcelona upokorzona, spadła do Ligi Europy, potem pokonała Bayern | Liga Mistrzów

Piłkarze Barcelony siedzieli pod trybunami na Camp Nou i oglądali własne Liga Mistrzów kampania się skończyła, po czym wybiegła na boisko i zademonstrowała kilka powodów. Już znokautowani na początku meczu i będąc świadkami ostatniej, nikłej nadziei w telewizji, gdy Internazionale pokonało Viktorię Pilzno na wczesnym początku, nie byli w stanie się trochę zabawić przed pożegnaniem, ani nie mieli wiele do roboty. Zapamiętaj. według. Zamiast tego udają się do Ligi Europy z porażką 3:0, szóstym z rzędu z Bayernem Monachium. Całkowity wynik: 19-2.

Kto wie: może gdyby to miało znaczenie, byłoby inaczej. Być może oglądanie ich własnej egzekucji bezpośrednio wcześniej nie było najlepszym pomysłem: „Zostać znokautowanym, zanim gra wpłynie na nas”, powiedział Xavi. I to też jest Bayern, jego słowami „super drużyna”. Ale w końcu Barcelona doprowadzili do własnego upadku, pozostawiając poczucie, że ten poziom wciąż jest za nimi, tak miękkie jest ich podbrzusze. – Jesteśmy młodym zespołem i nie mamy jeszcze wystarczająco dużo, by rywalizować w Lidze Mistrzów – powiedział Pedri.

„Uczysz się, przyjmując ciosy, a to jest wielki hit” – powiedział Xavi.

Przyznał, że Bayern był lepszy we wszystkim. Jeśli w grę wchodziła duma, coś do udowodnienia, to często tego nie okazywało. Nie chodzi o to, że Bayern ich zniszczył dokładnie, chociaż rywalizowali, to było bardziej stonowane. Gole Sadio Mané i Erica Maxima Choupo-Moting wystarczyły, zanim Benjamin Pavard dodał kolejnego, ostatnim uderzeniem.

Barcelona nie zdołała oddać ani jednego strzału na bramkę. Chociaż Robert Lewandowski sądził, że otrzymał rzut karny przed przerwą, tak się nie stało, piłka została wywłaszczona na miejscu, Anthony Taylor skonsultował się z VAR i orzekł, że zanurkował – co świadczyło o frustracji, która je definiowała . On też nie strzelił gola w jednym spotkaniu ze swoim byłym klubem.

W każdym razie zostało to już zrobione, potwierdzając to, co Barcelona wiedziała od początku dnia: że ich los zostanie rozstrzygnięty na boisku wyjazdowym. A może dokładniej, on już był, nawet wtedy. To powiedziawszy, na podstawie tych dowodów nie byłoby lepiej mieć go w swoich rękach.

Piłkarze Barcelony pokazują swoje rozczarowanie.
Piłkarze Barcelony pokazują swoje rozczarowanie. Zostali pokonani 3-0 przez Bayern Monachium, ale już przed meczem znali swój los. Zdjęcie: Obrazy Sokratesa / Obrazy Getty

W Monachium i Mediolanie Barcelona miała kilka chwil, ale została pokonana. Po tych porażkach nastąpił nieudany remis 3:3 z Interem, który pozostawił Barcelonę w obliczu otchłani, a Xavi określił rywalizację jako „brutalną”. Musieli wygrać pozostałe dwa mecze i potrzebowali Interu, aby nie wygrał żadnego z nich.

„Nadzieja jest ostatnią rzeczą, którą tracisz”, powiedział Xavi, ale to była pierwsza.

Inter zmierzył się ze drużyną, która przegrała wszystkie cztery mecze i straciła 16, piłkarze Barcelony sprawdzili, żeby wspólnie się temu przyjrzeć. Motywacja nie była duża: Włosi prowadzili dwoma przed przerwą; tak jak Barcelona wybiegła na rozgrzewkę, strzelili czwartego gola. Wiedzieli, że to koniec. Czas na drugi poziom Europy.

Xavi próbował uniknąć słowa porażka, ale Liga Europy nie jest tam, gdzie powinna być Barcelona. To nawet nie jest miejsce, na które liczyli, a tym bardziej na drugi sezon. Ostatnim menedżerem, który przejął tu kierownictwo w dwóch kolejnych sezonach Pucharu UEFA, był Terry Venables. Jeśli ubiegły rok był odzwierciedleniem ich rzeczywistości – „jest tym, czym jest”, by użyć słów Gerarda Piqué – to powinno być inaczej, tym bardziej bolało.

Barcelona z pewnością nie może sobie na to pozwolić. W czasach, gdy liczy się każde euro, to wczesne wyjście kosztuje około 20 milionów z nich plus efekt domina.

Jest też element emocjonalny: (nie)sławna ciągnięta dźwignia finansowa, wielokrotne podpisywanie umów i zbywane aktywa były ryzykami zaprojektowanymi, aby rozpocząć pozytywny cykl. Zamiast tego Barcelona została wyeliminowana wcześniej niż kiedykolwiek w ciągu 24 lat i odeszła przed meczem. Właściwie dwie gry.

Nie mogli ani cieszyć się pierwszym z nich, ani dawać nadziei na przyszłość, gdy Serge Gnabry wpadł pod nóż. Minęło zaledwie dziewięć minut, kiedy wysłał Mané z dala od Héctora Bellerína, aby strzelić otwierającego i zrobił to ponownie po pół godzinie, wtaczając piłkę do Choupo-Moting, aby zdobyć bramkę. Po śmierci trafił z woleja, które Pavard przerobił po raz trzeci i trzecią asystę. Gnabry myślał, że strzelił jednego ze swoich wcześniej tylko po to, by go wykluczyć, ale to nie miało znaczenia. Skończyło się na tym, że nie zrobił tego, zanim się zaczął.

Leave a Comment